11 czerwca 2004

# 22

Pracować z czterdziestoletnim facetem, który ma humory jak piętnastolatek - oto prawdziwy koszmar. Dzisiaj dowiedziałam się, dlaczego głupi M. jest na mnie obrażony na śmierć (do tego stopnia, że kiedy dzisiaj przyjechałam na stację odwrócił się do mnie dupą, oczywiście nie reagując na moje dzień dobry). Otóż został upokorzony przez Mifu, który po kilku miesiącach jego notorycznego wydzwaniania do mnie wieczorami czy w weekendy (zwłaszcza, kiedy wie, że spędzam je poza Wrocławiem) i to wydzwaniania z powodów nie do końca dla mnie zrozumiałych, jak dajmy na to - przypomnienie o zabraniu dokumentów ze stacji, co robię regularnie codziennie i o czym nie trzeba mi przypominać - odebrał mój telefon, o co go poprosiłam i powiedział, że jestem niedostępna i jesteśmy poza miastem, do widzenia. Głupi M. poskarżył się Szefowej (która swoją drogą miała raczej ubaw z całej sytuacji) i sprzedawcy ze stacji, który mi dzisiaj opowiadał, jak to M. po tym telefonie toczył pianę z pyska.
Psuje mi krew ten kretyn codziennie, a na widok samochodu, którym jeździ, nawet jeśli konkretny egzemplarz nie jest jego, mam niemiłe wrażenia.
Facet głośno mówi o tym, że ma problemy z kobietami i to niestety widać po jego zachowaniu w stosunku do nich. Biedny - wyżywa się na wszystkich dookoła, bo ma jakiś uraz po byłej żonie. Swoją drogą - i tak długo z nim wytrzymała.

Nananana... miałam się nie denerwować, tak oczywiście, co tam dzisiaj miłego - pyszne knedle Mifu's Mum, problemy z okiem, kicia głaskana i miziana aż do tego stopnia, że jej Właściciel staje się o nią zazdrosny, czekaj - wróć, to oko nie, wymazać. Oczywiście zdjęcia pierwsze już są, proszę patrzeć i podziwiać!

1 2 3

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

sliczna jest kicia.
naprawde. pozdr